Zrelaksuj się trochę! Łatwo powiedzieć…O pozytywnych wibracjach i dźwięku w relaksacji.






Skąd się wzięła moja pasja do pracy z dźwiękiem mis i gongów ?


W 2005 roku, kiedy jeszcze mieszkałam w Polsce, wraz z moim obecnym mężem braliśmy udział w warsztatach wyjazdowych z jogą. Pod koniec turnusu odbyła się kąpiel w dźwiękach mis. Zawsze miałam trudności z relaksacją, praktyką wizualizacji i byłam osobą, której ciężko było się tak po prostu wyłączyć i zrelaksować.


Kiedy położyliśmy się na matach, byłam dość sceptycznie nastawiona do pomysłu relaksacji z dźwiękiem. Jednak już po paru minutach mój umysł zaczął się uspokajać, a zanim się zorientowałam odpłynęłam zupełnie. Podczas relaksacji zaczęłam odczuwać przyjemną lekkość, zdawało mi się, że unoszę się kilka centymetrów nad ziemią. Byłam niezwykle zrelaksowana i razem z kolejnymi dźwiękami zaczęłam przenosić się w stan relaksacji, śnienia i przestrzeń wolną od stresu. Po przebudzeniu miałam wrażenie, że minęło kilka minut, choć minęła prawie godzina, a ja czułam się jak nowo narodzona. Jak po długim i dobrym śnie. Wypoczęta, a zarazem bardzo świadoma i rześka. To było niezwykłe doświadczenie. Od tego dnia postanowiłam, że znajdę sposób, żeby nauczyć się jak tworzyć taką przestrzeń dla innych, by mogli doświadczyć takiej relaksacji.


Parę miesięcy później wyjechaliśmy do Irlandii. Powoli zaczęłam odkrywać medytację, różne techniki relaksacyjne i misy. Sound Magic Ireland powstało w 2011. Mam własne podejście do pracy z dźwiękiem. Zdobywałam wiedzę u różnych nauczycieli, ale nie z każdą filozofią pracy z dźwiękiem się zgadzam. Staram się unikać słów takich jak terapia, uzdrawianie, uzdrawiające częstotliwości. Pośród różnych opinii i teorii pracy z dźwiękiem spotyka się wiele niejasności, nadużyć i nadinterpretacji. Tak naprawdę nie ma jeszcze wiarygodnych badań na temat specyficznych właściwości używania częstotliwości i wibracji. Narosło wokół tego wiele mitów, które są powtarzane przez kolejne pokolenia osób pracujących z dźwiękiem i mogą tworzyć niepotrzebne oczekiwania, a nawet zniechęcać do tego typu relaksacji, która jako metoda komplemetarna może być z powodzeniem proponowana przez lekarzy i szpitale, oferując wielu ludziom narzędzie relaksacji jako metodę wspomagającą. Niestety ze względu na nadinterpretacje i nadużycia stosowane w marketingu tej metody, medycyna konwencjonalna patrzy na relaksację dźwiękiem sceptycznie. Dlatego bardzo ważna dla mnie jest szczerość i obiektywność w opisywaniu korzyści relaksacji dźwiękiem.


Jaka moc drzemie w misach śpiewających?


Dźwięki mis i gongów mają niezwykłe właściwości wprowadzania nas w głębokie stany relaksu, medytacji czy hipnozy. Dzięki temu nasze ciało i umysł mogą się regenerować, a jak wiadomo dzięki redukcji stresu możemy poprawić nie tylko nasz stan psychiczny, ale i zdrowie. Nasze ciało jest zdolne do niezwykłych rzeczy. To fascynujący mechanizm, który ma zdolności samoregeneracji i samoregulacji, jeśli stworzymy do tego odpowiednie warunki. Podczas kąpieli w dźwięku staram się stworzyć przestrzeń, w której ludzie będą mogli zacząć się przyzwyczajać do stanu relaksacji i balansu. Wiele osób nie potrafi się relaksować w obecnym świecie. Ciągły stres powoduje, że coraz rzadziej dajemy sobie czas na odpoczynek, ale taki prawdziwy, nie przed telewizorem albo popijając alkohol dla odprężenia. Chociaż brzmi to śmiesznie, relaksacji musimy się nauczyć, i przypominać sobie ten stan tak często jak to jest możliwe. Wtedy dajemy ciału szansę na regenerację.


Nie ma jednej najlepszej metody relaksacji. Każdy z nas jest inny i ma inne potrzeby. Jednak z mojego doświadczenia prowadzenia kąpieli w dźwiękach wynika, że mało kto jest oporny na dźwięki mis i gongów. Poza samym dźwiękiem, który oddziałuje na mózg uspokajająco, rytmiczne uderzanie w instrumenty powoduje, że nasze fale mózgowe zaczynają się zmieniać i to jest głównym powodem zmian stanów świadomości podczas sesji.


Chociaż wiele osób twierdzi, że konkretne częstotliwości mis „uzdrawiają” konkretne organy ja raczej odchodzę od takich stwierdzeń, ponieważ jest to o wiele bardziej złożony temat i ciało jest o wiele bardziej złożonym mechanizmem. Badania przeprowadzone dotąd w tym temacie są dalekie od fachowych badań naukowych, a takie stwierdzenia mogą narobić wiele zamieszania jak już wspomniałam.


Jak dźwięk działa na ludzi podczas koncertów?


Dźwięki mis i gongów dzięki swoim właściwościom utrzymują się długo w przestrzeni. Jedno uderzenie np. misy wzbudza nakładające się na siebie fale dźwięków. Nawet jeśli tego nie dostrzegamy, uderzenie misy nie wzbudza jednego konkretnego dźwięku, a kilka tonów wyższych i niższych. Nasz słuch może tego nie odnotować, ale nasz mózg już tak.


Oprócz dźwięku jesteśmy stymulowani również powtarzającym się rytmem. Stabilny, często imitujący rytm serca wpływa na nasze fale mózgowe. Powoli razem ze zmianą fal mózgowych zaczynamy przemieszczać naszą świadomość pomiędzy stanem pobudzenia, uważności, medytacji, czy nawet hipnozy. Podczas sesji ludzie często zapadają w sen lub głęboki relaks.


A jak misy pomagają w medytacji? Czy można połączyć medytację z relaksacją?


Istnieją różne formy medytacji. Jedną z nich może być medytacja z dźwiękiem, czyli koncentracja na dźwiękach takich jak dźwięk naszego oddechu, skupienie uwagi na dźwiękach docierających do nas z naszego otoczenia np.dźwięki ulicy, tykającego zegara, czy jakichkolwiek dźwiękach pojawiających się w polu naszej świadomości. Może to być też medytacja z podkładem muzycznym, np. dźwięków natury, która wpływa kojąco na nasz umysł.


Medytacja z misami jest świetnym sposobem na uspokojenie umysłu po burzliwym dniu. Pomaga na zmianę fal mózgowych na wolniejsze i ułatwia medytację. Jednak polecam ją raczej w momentach, kiedy naprawdę jest nam trudno praktykować medytację, lub jesteśmy szczególnie zestresowani i pobudzeni. Takie dźwięki towarzyszące prowadzonej medytacji wprowadzą nas w stan spokoju. Jednak należy być ostrożnym, żeby nie pomylić medytacji z relaksacją. Istnieje możliwość, że zamiast medytować będziemy się relaksować i umysł odpłynie zamiast się koncentrować na praktyce.


Podczas sesji Sound Magic staramy się łączyć elementy medytacji i relaksacji. Na początku sesji zapraszamy uczestników do koncentracji na dźwiękach i obserwacji swoich odczuć w chwili obecnej, co jest formą medytacji. Następnie pozwalamy, aby odpuścili kontrolę i się zrelaksowali. W zależności od osoby i jej potrzeb niektórzy potrafią utrzymać uwagę na dźwiękach i medytować z dźwiękiem przez dłuższy czas, inne osoby relaksują się, niektóre zasypiają, a jeszcze inne podróżują z dźwiękiem głębiej w swojej podświadomości lub popadają w stan zbliżony do hipnozy (takie stany nazywa się stanami hipnogennymi).

Są też osoby, które szczególnie na pierwszych sesjach nie potrafią się zrelaksować, choć to zdarza się rzadziej. Wynika to z wielu przyczyn, ale przede wszystkim z ciekawości umysłu względem nowej przestrzeni, dźwięków, z nastawnia, z poziomu stresu w danym dniu lub dyskomfortu fizycznego, czy zbyt dużej wrażliwości na konkretne dźwięki i oczywiście umiejętności prowadzącego sesję.